Terapia teatrem cz.I

Terapia teatrem i jej wpływ na integrację osobowości*

Cz.1. O rolach, jakie gramy

Czy zdarzyło Ci się grać jakąś rolę? Nie na teatralnej scenie. W życiu. A może widziałaś/eś kogoś kto w pewnych sytuacjach nie jest sobą? Gra. Może zdarzyło Ci się, że Twoja reakcja w jakiejś sytuacji nie była taka, jakbyś chciała/chciał, żeby była? I może poczułaś/eś wtedy, że postępujesz bądź mówisz coś wbrew sobie, a jednak nie byłaś/eś w stanie zachować się inaczej, chociaż bardzo chciałaś/eś. Tak jakby to wszystko wydarzyło się bez Twojego udziału, a nawet wbrew Twoim intencjom i wbrew Twojej woli, jednak potem to Ty musisz ponosić konsekwencje swojego zachowania.  

Pierwszy krok do wyjścia z roli

Pierwszym i najtrudniejszym krokiem na drodze do wyjścia z roli, która nas zawłaszczyła, jest zauważenie jej. Uświadomienie sobie, że w danym momencie nie jesteśmy sobą, a gramy coś lub kogoś. Uświadomienie sobie, że coś w nas odbywa się poza nami, automatycznie, bez wpływu naszej woli, a nawet w sprzeczności z naszymi przekonaniami. Uświadomienie sobie własnych automatyzmów jest o tyle trudne, że bardzo ciężko jest spojrzeć na siebie z boku. Trudno bowiem wyjść z własnej skóry, bądź przeskoczyć własne kolana. Dlatego najczęściej w ogóle nie jesteśmy świadomi odgrywanych przez siebie ról. Refleksje przychodzą dopiero wtedy, kiedy kolejny raz spotyka nas bardzo podobny scenariusz, mimo, że świadomie staraliśmy się ze wszystkich sił od takiego właśnie scenariusza uciec. Na warsztaty terapeutyczne przychodzi pewna pani i mówi: „Mój pierwszy mąż był alkoholikiem, po wielkich trudach udało mi się od niego uciec, wyszłam ponownie za mąż, ale po ślubie okazało się, że mój drugi mąż jest seksoholikiem. Dlaczego mnie to spotyka?”. Albo: „Nie wychodzi mi z mężczyznami. Za każdym razem zakochuję się w mężczyźnie, z którym z jakichś powodów wspólne życie okazuje się niemożliwe. Mam wrażenie, że to ciągle ten sam scenariusz, tylko zmieniają się faceci.”. Lub: „Uważam, że nie powinno się stosować przemocy wobec dzieci, ale za każdym razem, gdy moje dziecko mnie nie słucha, mimowolnie wpadam w furię, której nie potrafię opanować.”

To wszystko są role, w które z nieświadomych nam powodów mechanicznie wchodzimy, by potem mieć do siebie pretensje i robić sobie wyrzuty. Najczęściej mówimy wtedy: „Nie wiem, co mnie napadło”, „Nie byłam wtedy sobą”, „Nie chciałam tego zrobić, ale nie mogłam się powstrzymać”.

Subosobowości, czyli wiele Ja w nas

Amerykański psychiatra Eric Berne wyróżnił trzy role, które gramy ze względu na okoliczności: dorosłego, rodzica i dziecko. Freud podzielił naszą psychikę na id, ego i superego, Jung pisał o archetypach, takich jak Cień, Anima, Animus, Wielka Matka. Roberto Assagioli podzielił naszą psychikę na wiele części, z których każda sprawuje inne funkcje, a Karpman opracował trójkąt dramatyczny, wyodrębniając w nim rolę wybawiciela, prześladowcy i ofiary. Struktura naszej psychiki jest o wiele bardziej złożona niż sami podejrzewamy i niż mamy tego świadomość, a im więcej w nas różnych „ja”, tym trudniej nam odnaleźć to prawdziwe. Bo jeśli jednego dnia postanawiam wstać następnego ranka wcześnie, by pójść na jogging, ale następnego ranka zamiast wstać, wyłączam budzik i odwracam się na drugi bok, to które „ja” we mnie chce rano wstawać i po co, a które nie chce i dlaczego? Jeśli nie umiem bez poczucia winy powiedzieć „nie”, gdy czegoś nie chcę, choć za każdym razem obiecuję sobie stać po swojej własnej stronie i być asertywną, to co takiego we mnie mówi „tak”, gdy ja chcę powiedzieć „nie”? To drobne, błahe przykłady, ale nasze dni składają się z takich właśnie błahostek, i gdyby się pilnie obserwować, można się nieźle przestraszyć. Bo nagle może się okazać, że w żadnej z tych błahych sytuacji nie byliśmy sobą. Że postanawialiśmy jedno, robiliśmy drugie, myśleliśmy trzecie, a czuliśmy czwarte. Postanowiliśmy nie krzyczeć na dziecko, ale ono zawsze jest zbyt niegrzeczne, postanowiliśmy wcześnie wstawać, ale co ranek nie słyszymy budzika, postanowiliśmy przejść na dietę, ale po przyjściu z pracy rzucamy się na jedzenie, postanowiliśmy odejść od małżonka, ale coś nas wstrzymuje. I wychodzi na to, że za każdym razem mimowolnie gramy, i że w całym naszym życiu nie było takiego dnia, w którym naprawdę byliśmy sobą.

Jak rozpoznać, że Ja to nie Ja?

To trudne (choć wszystko, co piękne jest trudne do zdobycia), ale nie niemożliwe. Role najczęściej ujawniają się w bliskich i ważnych dla nas relacjach. Gdy jesteśmy sami i nic się nie dzieje, bardzo często ulec możemy iluzji, że jesteśmy bardzo zrównoważeni, i że wszystko jest z nami w najlepszym porządku. Ale gdy pojawi się jakiś bodziec/zdarzenie/sytuacja bardzo szybko może okazać się, że to nasze przekonanie było tylko iluzją, bo sytuacja sprowokowała nas bezwiednie do wejścia w jakąś rolę. Błędem, który wtedy najczęściej popełniamy, jest bagatelizowanie tego, co się zdarzyło. Mówimy sobie: „Nie, tak w ogóle to wszystko ze mną w porządku, zareagowałam tak przez przypadek, bo…”- i tu pojawia się wiele tłumaczeń i racjonalizacji – „miałam zły dzień”, „byłam już tym wszystkim zmęczona”, „on/ona zachował/a się tak okropnie wobec mnie, że zasłużył/a na agresję z mojej strony”, „w tych trudnych okolicznościach moje zachowanie było całkiem naturalne”, „dziecko było zbyt głośno, więc musiałam je uderzyć, ale nie zrobiłabym tego, gdyby nie bolała mnie głowa”, i tak dalej.

Tymczasem najlepiej jest przyglądać się własnym reakcjom nieprzerwanie i nieustannie siebie samych obserwować. Mamy wtedy szansę dostrzec, że te „przypadki” wcale nie były takie przypadkowe jak się pozornie zdawało, i że jest w nas jakiś mechanizm, który nie pozwala nam być takimi, jakimi chcielibyśmy być. Często jednak zdarza się tak, że jesteśmy świadomi, że wchodzimy w jakąś rolę, ale nie potrafimy jej porzucić, przerwać tego mechanizmu. I sama wola na niewiele nam się zdaje. Z pomocą przychodzi wtedy psychodrama i terapia przez teatr. Bo, jak się okazuje, odegranie prześladujących nas ról uwalnia nas od nich, uświadamiając nam wewnętrzne przeszkody, jakie stały na drodze do zmiany i skutecznie zmieniając wzorce naszych zachowań, na takie jakie chcemy – bardziej elastyczne, dojrzałe, świadome i adekwatne do sytuacji. Ale o tym jak to się odbywa, w następnym odcinku.

*ARTYKUŁ DLA E-MAGAZYNU „ENDORFINA” http://www.dojrzewalnia.pl/endorfina/twoje_cialo_i_seks/dla_ciala/terapia_teatrem_i_jej_wplyw_na_integracje_osobowosci.html
G+:

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect.